Trójmiasto na zimowy weekend
W grudniu postanowiliśmy wybrać się na krótką wycieczkę do Trójmiasta. Skutecznie ku temu zachęcił nas Ryanair wprowadzając loty krajowe z Wrocławia do Gdańska. Oferowane są one trzy razy w tygodniu, tj. wtorki, czwartki i soboty. Udało się nam kupić bilety za 44PLN (wliczając opłatę za rezerwację miejsca) w jedną stronę. Trzeba przyznać, że w porównaniu do PKP, gdzie cena zaczyna się od ok. 49PLN oferta tanich linii lotniczych jest bezkonkurencyjna. Zamiast 6h jazdy mamy niecałą godzinę lotu i to w niższej cenie. Co ciekawe, dzień przed naszym lotem cena biletu wynosiła ok 77PLN. Dla porównania PKP – 70PLN. Według mnie nadal samolot wygrywa 🙂
Po niespełna godzinie lotu stanęliśmy na płycie lotniska im. Lecha Wałęsy w Gdańsku. Od razu przywitała nas reklama hotelu, w którym mieliśmy się spędzić dwie najbliższe noce.
Z lotniska za pomocą komunikacji zbiorowej udaliśmy się do hotelu. Czasowo podróż nie była zbyt uciążliwa, a to za sprawą dobrze ułożonego rozkładu jazdy i braku opóźnień. Minusem była ilość koniecznych przesiadek. Najpierw 20min jechaliśmy autobusem na stację Gdańsk Wrzeszcz, potem pociągiem na Dworzec Główny i stamtąd można pieszo udać się hotelu – spacer zajmie nam około 20min lub podjechać mini busem praktycznie pod bramę hotelu i tak też uczyniliśmy.
O samym hotelu będzie w późniejszym wpisie. Po obiedzie wybraliśmy się na spacer. Za cel obraliśmy sobie Park Oliwski, gdzie z okazji świąt Bożego Narodzenia stworzono niezwykłe iluminacje. Po drodze przeszliśmy się wzdłuż głównych atrakcji Gdańska. Muszę przyznać, że świąteczne dekoracje zrobiły na nas niesamowite wrażenie. Najbardziej spodobał mi się żuraw idealne nawiązujący do historii miasta.
Po drodze do Gdańska Oliwa natknęliśmy się na jarmark bożonarodzeniowy, który znajdował się na Targu Węglowym. W porównaniu do wrocławskiego ten jest znacznie mniejszy, przez co skromniejszy i z mniejszym natłokiem ludzi.
Po kilkunastu minutach dotarliśmy do naszego celu – tj. Parku Oliwskiego. Wykorzystano zbiornik wodny, gdzie na tafli odbijały się iluminacje statków. Drugą atrakcją była sporej wielkości ściana zrobiona ze światełek.
Następnego dnia udaliśmy się do Sopotu na molo. Przy okazji udało się po raz kolejny odwiedzić naszą ulubiona kawiarnię, z której rozpościera się niesamowita panorama.
Po rozgrzaniu się grzanym piwem oraz herbatą z prądem udaliśmy się pieszo do Gdańska Jelitkowo. Trasa przebiega z dala od zgiełku miasta, deptakiem, wzdłuż plaży.
Dość długi spacer postawił przed nami pytanie. Co na obiad?! Wybór padł na drugi lokal warszawskiej restauracji Aioli. Znajduje się ona w Gdańsku Wrzeszcz. W Warszawie lokal cieszy się ogromną popularnością, gdzie ciągle ustawiają się kolejki, prawie jak do sławnego Manekina przy ul. Marszałkowskiej. Tutaj ich nie ma, co więcej lokal jest znacznie większy od pierwowzoru. Zamówiona kanapka z pastrami okazała się nie lada wyzwaniem (ze względu na wielkość), ale i ta ogromna porcja została ze smakiem skonsumowana.
Gdańsk – Aioli
W drodze powrotnej ponownie zahaczyliśmy o Długi Targ, aby przyjrzeć się Neptunowi.
Trzeciego dnia ze względu na ograniczony czas godziną wylotu, postanowiliśmy ponownie przejść się centrum Gdańska i zobaczyć Starówkę za dnia.
Nie byłbym sobą, gdybym nie zobaczył nowych hotelowych inwestycji.
I tak na Długim Targu powstaje nowy Hampton by Hilton. Z głównego deptaku go nie widać, co ma swoje plusy – do hotelowych pokoi nie powinny docierać odgłosy z ulicy.
Zanim swoje podwoje otworzy ww. obiekt możemy przenocować w również jeszcze pachnącym nowością Ibis Gdańsk Centrum.
Kolejną inwestycją jest od niedawna czynny Hampton by Hilton Gdańsk Oliwa, który może być ciekawą opcją dla chcących nocować bliżej morza – autobusem w kilka minut dostaniemy się na plażę w Jelitkowie.
Jak już mówimy o noclegu przy plaży – w sąsiedztwie Mercure Gdańsk Posejdon powstaje kolejny obiekt – Ibis Budget. Są to typowo ekonomiczne hotele. Ich zaletą jest cena – można spędzić tam dobę już od 39PLN. Sam za tyle w jednym z nocowałem, więc takie stawki naprawdę istnieją.
Przed wylotem postanowiliśmy coś zjeść. Wybór padł na restaurację w Hampton by Hilton Gdańsk Lotnisko ze względu na bliskie położenie względem terminala. Początkowo chcieliśmy spróbować dania z kaczką w roli głównej, lecz tego dnia się skończyła, a my zostaliśmy z… burgerem.
Najedzeni udaliśmy się na odprawę by wrócić do Wrocławia.
Muszę przyznać, że podczas tego pobytu centrum Gdańska zrobiło na mnie ogromne wrażenie. Faktycznie jest ono bardzo ładne i klimatyczne. Dlaczego moje postrzeganie się zmieniło? W obecnym okresie nie odczuliśmy tłumów i w miarę spokojnie można było zwiedzać uroki tego miasta. Nie pozostaje nam nic innego jak pomyśleć nad powrotem w te miejsca.
Do siego Roku!
Dodaj komentarz